|
Słowa Jezusa, żeby nie gonić za najwyższymi miejscami,
wywołują we mnie wspomnienia: Wspomnienie pierwsze: Pewna siostra
zakonna, pracująca w Brazylii, powiedziała, że zdecydowała się nie
pokazywać się w habicie. „Było mi bardzo przykro, gdy starsze ode mnie,
niekiedy znacznie starsze, obładowane zakupami kobiety wstawały, żeby w
autobusie zrobić mi miejsce". Wspomnienie drugie: W prawie pustym
kościele przez nieuwagę usiadłam na miejscu, które było zarezerwowane
dla lektora zupełnie z przodu. Wtem usłyszałam syk lektora, pełniącego
służbę głosiciela słowa Bożego. „ To miejsce jest moje! Nie umie pani
czytać?!" Wspomnienie trzecie: Layal jest dumna, że może pomagać przy
rozdzielaniu Komunii Świętej. Już z daleka jednak rzuca się w oczy jej
kalectwo: jest niska i nieco garbata, na każdej dłoni ma tylko trzy
palce Pewnego dnia pani, która uczestniczyła w Mszy Świętej, z
oburzeniem zwróciła się do celebransa: ,.To jest bezczelność! Jest
przecież wiele innych, którzy mogliby rozdzielać Komunię Świętą! Czy
akurat musi to robić ona?!” Jezus nie jest autorem żadnego podręcznika
savoir-vivre'u, ale podał kilka zasad właściwego zachowania się,
obowiązujących we wspólnotach chrześcijańskich. Powinniśmy zatem umieć
się zachować, będąc zaproszonymi na Jego ucztę i w niej uczestnicząc. A
co konkretnie mogłoby to oznaczać? Po pierwsze, ze służby Bożej nie
robić występu. Po drugie, zaprosić tych, którzy właściwie nie wydają się
zbyt "godni". Po trzecie, cieszyć się zaproszeniem, a nie składać
obowiązkowej wizyty. I czwarte, nie uważać się za lepszych od innych.
Któż bowiem wie, kto na końcu będzie pierwszy?
|